Wyszukaj po haśle

Biznes na żonę, czyli rzecz o odpowiedzialności, ryzykach i kryzysach w związkach

Marcin Groński
13 Czerwca 2014

 

Sporo słyszy się ostatnio o pladze rozwodów i rozstań. Mało natomiast mówi się o być może mniej spektakularnym wymiarze tych rozstań jakim są podziały majątków.  No chyba, że chodzi o rosyjskiego miliardera, który będzie musiał kilka miliardów zostawić byłej żonie. Ot jak chociażby w temacie prezentowanym przez jeden z popularnych portali:

 

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/najkosztowniejszy-rozwod-w-historii-rosyjski-oligarcha-zaplaci-bylej-zonie-4-5-mld/1s02q

 

Czy jednakowoż te tematy mogą jakoś dotyczyć Ciebie Łaskawy Czytelniku, który mieszkasz nad Wisłą i nie dysponujesz kilkoma milionami do wydania w kasynach Monte Carlo? 

 

W ostatnich czasach z różnych powodów wiele osób założyło albo kontynuuje działalność na żonę, matkę, czy inną bliską Panią. Cześć z tych osób boleśnie przekonało się, że nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Szczególnie kiedy zaufana żona czy przyjaciółka uznawała,  że nie tylko związek emocjonalno-fizyczny przestał być dla niej atrakcyjny, ale również nie widziała ona uzasadnienia do kontynuowania związków gospodarczych. A skoro firma jest „na nią” to i temat podziału majątku nie istnieje. Wszak nie ma się czym dzielić skoro wszystko należy do jednej z rozstających się stron.

 

Przyczyny takich decyzji bywają różne. Faktem jednak jest, że zjawisko prowadzenia działalności „na żonę” czy „babcię” ma miejsce i niesie za sobą różne konsekwencje prawne. Brak mi natomiast danych informujących czy przedsiębiorcze Panie zakładają biznesy na swoich mężów i przyjaciół. Jeśli to robią, to potencjalnie szykują sobie identyczne wyzwania,
co ich koledzy.

 

Zanim zatem Łaskawy Czytelniku podejmiesz taką decyzję dokonaj analizy szans i ryzyk z tym związanych.

 

Niewątpliwie jest w tym kilka plusów. Czasem być może opisuje je takie myślenie: „Jeśli założę działalność na Kaśkę czy Agatę to przecież nic się nie zmieni w stosunku do obecnej sytuacji. Jest to osoba zaufana, wszystkie operacje będą pod kontrolą, ona wszystko podpisze, ja i tak dalej będę robił to samo. Zmieni się tylko imię i nazwisko na pieczątce”.

 

Z pozoru wydaje się to atrakcyjne…… jednak w mojej wyobraźni ilustruje to taka sytuacja: Para wsiada do samochodu. On nieco wypił więc nie chce ryzykować jazdy, a ona za bardzo nie umie jeździć. Zatem ona siada na miejscu kierowcy, a on z fotela pasażera będzie trzymał za kierownicę i ewentualnie sięgnie od czasu do czasu nogą do właściwego pedału
pod jej stopami. 

 

Jak mogłaby skończyć się taka jazda nietrudno sobie wyobrazić.  Często jednak  widocznie  „się udaje” skoro zjawisko istnieje.

 

Pominę tu tematy związane z ryzykami podatkowymi czy karnoskarbowymi, bo i takie realnie wiążą się z biznesem prowadzonym „na kogoś”. A pozwolę sobie skupić na moment Twoją uwagę na tym co mnie interesuje, a mianowicie na wymiarze prawa cywilnego i handlowego:

 

Zanim więc Łaskawy Czytelniku zdecydujesz się na taki krok, albo już się na niego zdecydowałeś i obecnie zastanawiasz się czy to jest właściwe, odpowiedz sobie proszę na jedno
z następujących pytań:

 

  1. Co będzie jeśli osoba, na którą prowadzę biznes umrze, dotknie ją udar lub poważny wypadek, którego skutkiem jest trwała śpiączka?
  2. Co stanie się jeśli zaistnieje pomiędzy nami trwały konflikt?
  3. Jak zareaguje ta osoba i co ja jej powiem, jeśli na skutek mojego działania zostaną jej postawione zarzuty prokuratorskie (np. w związku ze śmiertelnym wypadkiem
    w pracy), pojawi się u niej komornik, albo nieprzyjemne wezwanie z Urzędu Skarbowego?

 

Jeśli po przemyśleniu tych okoliczności stwierdzasz, że nadal musisz podjąć decyzję o prowadzeniu działalności „na kogoś” (chociaż zapewniam Cię, że nie musisz i gorąco namawiam abyś tego nie robił), zastanów się co możesz zrobić, aby złagodzić ujemne konsekwencje tej decyzji:

 

  1. Być może warto przemyśleć opcje skorzystania z formy prawnej, w której Twój małżonek mógłby funkcjonować jako wspólnik kapitałowy, a Ty miałbyś formalnie uregulowaną relację z firmą umożliwiającą zarówno legalne prowadzenie biznesu, jak i uporządkowanie relacji?
  2. Być może warto pomyśleć o sporządzeniu testamentu?
  3. Być może warto przynajmniej umownie uregulować i uporządkować stosunki z osobą występującą jako przedsiębiorca lub udziałowiec, skoro faktycznie wykonujesz na jej rzecz czynności?

 

A jeśli już Łaskawy Czytelniku ziściło się jedno z ryzyk, o których piszę wyżej, w tym również to związane z totalnym rozstaniem, to zachęcam Cię do przyjrzenia się czy faktycznie nic już
nie da się z tym zrobić? Wszak każda sytuacja i przypadek jest niepowtarzalny, a każdy kryzys ma też swoją drugą stronę o wdzięcznej nazwie szansa.

 

 

Adwokat Marcin Groński

m.gronski@lexbridge.pl

 

 

Oceń artykuł i zachęć nas do dalszego pisania: 
Twoja ocena będzie wliczona do średniej po odświeżeniu strony.
3.666665
Ocena artykułu: 3.7 (Liczba głosów: 3)

Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy i skomentuj artykuł!